Otwarcie zawodów… porażka czy sukces?

Rząd stawia sobie „kolejne zadanie do wykonania”, a mianowicie ustalenie listy zawodów, które mają zostać otwarte oraz wprowadzenie ustawy, która to otwarcie miałaby wprowadzić w życie. Przedstawiciele różnych zawodów nie są, kolokwialnie rzecz ujmując najszczęśliwsi z tego powodu. 

Swojej niechęci w tej sprawie nie kryją przede wszystkim środowiska prawnicze.

Czy otwarcie zawodów prawniczych, czyli należących do tej grupy adwokatów, radców prawnych, komorników i notariuszy pomoże polskiej sprawiedliwości czy raczej ją pognębi? Czy dopuszczenie do tak ważnej dziedziny życia społecznego osób, które mogą znacząco obniżyć jakość usług prawniczych jest dobrym krokiem? Środowisko prawnicze odpowiada jednym głosem, a mianowicie jest przeciwne. Jakości nie można przedkładać nad ilość.

Otwarcie zawodów w tym przypadku prawniczych ma na celu skrócenie praktyk wszystkich chętnych do przystąpienia do egzaminów radcowskich, adwokackich, notarialnych, komorniczych. Efektem może być znaczne obniżenie jakości usług świadczonych przez te jednostki. Postawmy sobie pytanie.Czy tak ważne zawody, które mieszczą się w spectrum prawa powinny być otwarte i dawać młodym ludziom możliwość działania? Wiadomym jest, że każdy ceni sobie również pewne doświadczenie, jakim będzie mógł pochwalić się młody prawnik, który ominie ważny etap praktyk. Czy zagraniczni klienci, inwestorzy będą chcieli współpracować z kimś kto jest młody, niedoświadczony i nie ma niezbędnej wiedzy i umiejętności, by odpowiednio zadbać o ich interesy? Wiadomym jest, że nie.

Za uchwaleniem ustawy zdecydowanie stoją osoby, które prowadzą własną działalność gospodarczą i chcą mieć możliwość reprezentowania swoich klientów w sądzie, przeciw są prawnicy, którzy rozpoczęli już aplikację oraz Ci którzy takową już ukończyli.

Nowa ustawa opierałaby się na dwóch egzaminach, pierwszy miałby miejsce tuż po zakończeniu studiów i uprawniałby do wykonywania niektórych świadczeń prawniczych oraz reprezentowaniu klientów w sądach rejonowych, drugi egzamin miałby miejsce pięć lat po pierwszym i uprawniałby już do występowania przed każdym sądem w każdym rodzaju spraw. Warto się zastanowić czy nowy pomysł i porządek w tym przypadku będzie lepszy od tradycyjnego. Wszak zawody prawnicze wiążą się z tradycjami, które są nieśmiertelne.

Autor

admin

Nazywam się Dominik Marchewka jestem doktorantem prawa oraz aplikantem adwokackim. Jako aplikant adwokacki współpracuję z wieloma kancelariami prawnymi, kontynuując wielopokoleniową tradycję rodzinną. W trakcie studiów poszerzałem swoją wiedzę prawniczą byłem viceprezesem studenckiej poradni prawnej oraz koordynatorem sekcji cywilnej Moje zainteresowania obejmują: prawo cywilne, rodzinne, opiekuńcze i europejskie prawo cywilne. W wolnych chwilach: podróżuje, czytam książki kryminalne, majsterkuje w garażu, biegam

Możliwość komentowania jest wyłączona.